Autor: Vieiraa

Jest to jeden ze stałych projektów, które możecie śledzić na Smart Fan Zone. Znajdziecie tam także wiele innych ciekawych artykułów, felietonów, recenzji czy zapowiedzi.

Największe wydarzenie lata już za nami. Na forach internetowych przeczytacie opinie użytkowników, którzy wylewają wiadro pomyj na Summerslam. Summershit czy BullshitMania to tylko pierwsze przykłady z brzegu, ale czy gala była naprawdę taka zła, czy to po prostu głos “typowego Polaka”, marudzącego na wszystko, nieumiejący niczego docenić i krytykujący produkt serwowany przez Vince’a McMahona, bo teraz jest tak w modzie? W moich przemyśleniach postaram się wam na to pytanie odpowiedzieć.

Nie będę każdej walki po kolei opisywał. Zacznę od zdecydowanie najważniejszej walki wczorajszego wieczoru, walki, o której finish się bardzo obawiałem i która spowodowała drgawki obawą przed czystym zwycięstwem Johna. Na szczęście wynik mnie satysfakcjonuje w 100%! Walka stała na wysokim poziomie. Hejterzy mówiący, że John Cena nie umie walczyć, mogą zmienić swój znak drwin, szczególnie po walkach z Owensem czy Rollinsem. Cena umie walczyć i kiedy trzeba, pokazuje to. Co bardzo cieszy to booking Rollinsa. W końcu nie widzimy cipo-heela, tylko aroganckiego, zuchwałego i w pełni uzasadnionego pewnego siebie mistrza WWE i US! Seth nie szuka sposobów jak przetrwać walkę i wyrolować przeciwnika, by podstępem zatrzymać swój tytuł. Teraz widzimy prawdziwego mistrza z krwi i kości. “The Cure” dzisiejszego wrestlingu (zapewne biały strój miał sugerować lekarstwo na Cenę). Właśnie przez taki booking nie jestem zły, że nie wygrał bez pomocy, bo i tak wyglądał dobrze, jak równy z równym z Johnem Ceną (co taką oczywistością wcale nie jest). Pytanie, po co tylko Jon Stewart zaatakował bohatera dzieci, szczególnie jak kilka miesięcy wcześniej miał konflikt właśnie z obecnym posiadaczem pasów WWE i US. No nic, pozostaje czekać na RAW.

FunFact – osoby odpowiedzialne za stronę WWE.com chyba nie spodziewali się podwójnego mistrza i tytuł US zniknął ze strony. Sprawdźcie sobie 😉

Walką Randy Orton vs Sheamus rozpoczęliśmy galę, a co za tym idzie wystąpiły u mnie problemy ze streamem, przez co nie widziałem większości walki. Jednak nie smuci mnie to, takie zestawienie widzieliśmy nie raz. Sheamus wygrywa po podwójnym (dobrze wyglądającym) Brouge Kick. Koniec historii, dobrze że mało istotna walka była w openerze.

Następnie walka o mistrzostwo Tag Team. WWE pakuje nam co jakiś czas pojedynek drużyn, przez co ten rodzaj walki stał się powszechny i już nie jest interesujący. Ile razy w przeciągu ostatnich miesięcy widzieliśmy trzy czy cztery drużyny walczące o pas w tej dywizji? No właśnie, za często. Vince McMahon zapewne liczy, że każda taka walka będzie oprawę i jakość walk pomiędzy braćmi Hardy, Dudley Boys oraz Edge & Christian, jednak bez odpowiedniej historii oraz ciekawych, wyróżniających się teamów walki drużyn nie są niczym ponadprzeciętnym. Dlatego więc cieszę się wygraną New Day, czyli zespołem, który się wyróżnia. Musicie przyznać, że ich śpiew przed walką wyszedł znakomicie. I jak tu ich nie lubić? Oby New Day było jak najwięcej w TV a cieszącego się Kofiego i Big E jeszcze więcej. No i gadającego Woodsa, który podczas walki zmęczy się nie mniej niż uczestnicy walki. NEW DAY ROCKS!

Opiszę teraz kilka walk za jednym razem, gdyż nie są one na tyle istotne, by się nad nimi jakoś super rozpisywać. Końcówka walki Rusev vs Ziggler sugeruje nam Mixed Tag Team Match na następnym PPV, na co każdy czekał podczas Summerslam (chyba tylko ja na to nie czekałem z tego, co czytam i obserwuje). Przynajmniej nikt nie spodziewał się podwójnego wyliczenia i to ciekawe, ale lekko przeciągające się story będzie kontynuowane. Walka o pas Interkontynentalny odbyła się… i już. Nic ciekawego, końcówka bardzo mi się nie podobała, bo zwycięzca nie wyszedł na tym jako ten najlepszy, ot przypiął leżącego zawodnika i wygrał. Dobrze, że była to walka trzech przeciwników, przez co nie było postojów i była to walka krótka, ale jednak dynamiczna. Walka teamów z “gwiazdą” w tle wyszła przyzwoicie. Jeżeli “gwiazdy” muszą występować w ringu to niech to będą gwiazdy pokroju Amella (bądź Stewarda), którzy wrestling znają. Amella nie znałem, ale w ringu spisał się dobrze, szczególnie że nie jest zapaśnikiem. Pomimo mniejszego stażu w ringu jest lepszym wrestlerem niż Eva Marie, a widoczny na zdjęciu skok z trzeciej liny poza ring wyszedł dobrze. Gratuluję odwagi.

Walka Reigns & Ambrose vs Wyatt & Harper promowana była jako walka rodzin. Szczerze mówiąc, za dużo z niej nie pamiętam, wiem tylko tyle że się odbyła i przypięty został Wyatt. Czemu nie Harper? Oficjele stwierdzili, że w ostatnich tygodniach zbyt często został pokonany, więc dali przegrać Bray’owi. Co-Main Event, czyli walka Kevin Owens vs Cesaro. Wiadomo nie od dziś, że przedostatnia walka w WWE na PPV jest raczej mało znacząca, jest odpoczynkiem przed daniem głównym, jakim jest Main Event. Na Summerslam na szczęście tak nie było, dostaliśmy solidne starcie z poprawną opowiedzianą historią. Było kilka pamiętnych momentów walki (chyba pierwszy raz w głównym rosterze skok Owensa poza ring czy ten jego fikołek na bandy), więc walka na plus. Zapewne każdy z nas oczekiwał więcej, ale po Takeover Kevin ciut się oszczędzał, dlatego nie zobaczyliśmy pełni umiejętności obojga. No i dość mało czasu na walkę poskutkował odbiorem walki. Jednak sam fakt obecności Cesaro i Owensa na największej gali lata jest na plus i walka, choć lekko zawiodła, jest godna obejrzenia.

Ehhhh, divy divy divy… Jak często daję im szansę, tak często się zawodzę. Co to w ogóle za gniot był? Uwierzcie mi, jestem ostatnim co krytykowałby kobiety, nawet w najgorszych czasach dla tej dywizji nie przewijałem ich walk, ale ile można? Zapewne będę się powtarzał, ale dopóki nie będzie czegoś więcej poza gadaniem o rewolucji i hashtagu w prawym górnym rogu to dywizja div nie będzie interesująca. Tak naprawdę nie ma tu żadnego story do śledzenia, więc ciężko się jakkolwiek w walkę zaangażować. Co do walki, do momentu spotów ze skakaniem poza ring było ciekawie, potem typowa walka drużynowa w WWE. Becky zgarnia pin, co cieszy w sumie… chyba… jakoś nie jestem jej fanem. Owszem ma umiejętności, ale nie przekonuje mnie tak jak Charlotte, a o Banks nie wspomnę. Z bólem serca, ale zdecydowanie najgorsza walka gali. Ciekawe czy kiedyś doczekamy się walki kobiet na PPV dorównującym, chociaż w połowie walkę Bayley vs Sasha Banks z sobotniego Takeover…. Oby to tylko nie było marzenie…

Pora na Main Event. Zapewne wiele z was miało taką samą reakcję jak ja “WTF was that? To już? To już koniec, tak… tak po prostu koniec?” Baaaaaaaardzo dziwna końcówka, ale powinniśmy się cieszyć taką końcówką, bo było to coś innego, nowego. Nie ma powielanych schematów, czy znanych i widzianych przez nas rzeczy. Walka jak walka, nie była fascynująca. Tuż po gongu na trybunach była cisza, ale na szczęście z biegiem walki ożyła, chociaż do reakcji z walki Cena vs Rollins jednak brakuje. Taka końcówka doprowadzi nas zapewne do rewanżu, która zgodnie z plotami ma się odbyć na Wrestlemanii… Przemilczę to i nie powiem jak bardzo chcę, by ta plotka plotką pozostała. Moment walki? Zdecydowanie śmiech Lesnara i Undertakera.

Summerslam jako gala Pay-Per-View spełniła swoje zadanie, jakim jest pozostawienie niedosytu, a co za tym idzie obejrzenie RAW dzień po gali. Czy Summerslam 2015 było lepsze od Takeover? Ciężko stwierdzić, absolutnie walką weekendu jest starcie Bayley i Sashy Banks, jednak wszyscy wiedzieliśmy, że wygra Bayley. Tak samo, że wygra Balor, Crews, Samoa Joe czy The Vaudevillians. Jedyną niewiadomą była walka Breeze vs Liger, którą troszeczkę zaskakująco wygrał Japończyk. Na Summerslam mieliśmy, aż dwie walki, którego rezultatu nie znaliśmy i czekaliśmy w napięciu na to, czym zaskoczą nas kreatywni. Dla mnie zaskoczyli nas w stopniu wystarczającym, uciekając od przetartych szlaków i wychodząc z inicjatywą i kreatywnością. Powiedzmy, że Takeover było równie dobre, jak Summerslam. A na koniec zostawię was z najbardziej pozytywnym zdjęciem Summerslam.

Zapraszamy Was także do przeczytania “Rzut oka na…#20 – NXT Takeover Brooklyn“, w którym również znajdziecie kilka słów na temat SummerSlam.



  • Pedro

    Ja tam nie jestem zadowolony.
    Nie lubię Rollinsa i chcę, żeby jak najszybciej stracił pas bo dość już mam patrzenia jak co miesiąc w nieczystych walkach wygrywa. Szkoda Cesaro bo gość jest świetny i zasługuje na push, ale Kevin też zasłużył na zwycięstwo, którego dawno nie odniósł.

    • KO Fight Owens Fight

      KO Mój ulubiony zawodnik że tak go nazwę jest promowany bo do głównego rosteru dostał się nie dawno a promo od takiego zawodnika jak Cesaro to dobre rozwiązanie

  • THE UNDERTAKER

    Ja również nie jestem zadowolony z summerslam. John Cena przez cały czas jest buczany i wciąż wyzywany. Jest on facetem i wrestlerem który zasłużył na szacunek. Setha bardzo lubię jednakże końcówka walki była beznadziejna. Pedro ma rację szkoda Cesaro bo jest naprawdę wyśmienity. No i wisienka na torcie. Undertaker vs Brock Lesnar. Walka naprawdę dobra ale końcówka nie godna obu zawodników i gali z tak bogatą historią. Undertaker od zawsze jest moim ulubionym wrestlerem. Pierwsza walka jaką widziałem to Casket match, The Undertaker vs Yokozuna. I takie zakończenie zepsuło walkę.

    • KO Fight Owens Fight

      Tak ale John Cena fanom się znudził dlatego reakcja na niego i wcale fanom się nie dziwie też mi się znudził jestem fanem WWE od kilku lat i ten push przez 10 lat to może się znudzić może dla nowych fanów jest spoko ale ile można

      • LoboTaker

        Na początku, jak zaczęłam oglądać wrestling, nie przeszkadzał mi Cena. Owszem, z deczka przerysowany, ale stwierdziłam, że prawie każdy tam taki jest, jak w komiksie. Potem wygrany Ceny były dla mnie do porzygu – w sumie jego przegrana to taka świeżość, miło się patrzy. Fakt jednak, że powinno się go jakoś szanować – koleś potrafił zrobić dobre walki. Owszem, musiał mieć do tego dobrego przeciwnika, ale sam mocno nie odstawał. Trochę szacunku jednak fani powinni oddać.
        I też się nie zgadzam na taki koniec ME. Psuje kompletnie wizerunek Umarlaka, i to jeszcze pod sam koniec jego kariery. Trochę mocna lipa 🙁

  • Darek Góra

    Byłem pewny że cena przegra w jakiś nieuczciwy sposób bo będzie rewanż a to ma być długotrwały feund który pewnie wygra cena lub shemus wykorzysta walizkę pewnie na survivar series lub TLS nie sadze że rollins długo pociągnie ma być turn rollinsa i reunion the shield a Romanowi reignsowi i deanowi Ambrosowi narazie pasy TT i feund z wyat aż do turnu rolinsa i reunion shield

  • Filip

    A gdyby było tak, że na NoC Seth vs John o pas US i walkę wygrywa Rollins i po starciu John albo Sheamus atakuje Setha i Cash in i Celtycki Wojownik nowym mistrzem WWE WHC wtedy zostanie mu pas US i nie będzie musiał na tej gali uczestniczyć w dwóch walkach 😛

  • Wolny Bo Prawdziwy

    “Bohater dzieci ” “Cena umie walczyć kiedy trzeba ” mam nadzieje że Cena dokona tego Sixteen times i pokaże takim niedowiarkom że każda walka w jego wykonaniu jest mistrzowska a kto nie potrafi sie z tym pogodzić to nadzwyczaj w świecie ból dupy że Cena znowu coś wygrywa.Podejrzewam że za atakiem tej aktorzyny stał sam Rick Flair ale cóż mogę się mylić 😉

  • grabarz

    Mam nadzieje,że RAW dorówna poziomowi SS

  • Trolek Trolowski

    Bardzo dobra opinia SS. Wreszcie osoba, która nie napisała SS ssało i tyle. Ty podałeś argumenty co się podobało, a co nie.

    • vieiraa5 .

      Dziękuje 🙂