rawki

20 listopada 2016 roku WWE wyemituje Survivor Series po raz 30. Od czasu pierwszej edycji, z roku 1987, gala stała się jednym z najważniejszych punktów w kalendarzu wrestingowym. Nawet po wprowadzeniu comiesięcznych gal PPV w 1995, Survivor Series wciąż co roku uważana jest za jedno z wydarzeń „Wielkiej Czwórki”.

Survivor Series, obok Royal Rumble, Wrestlemanii i SummerSlam wciąż otacza pewna „magiczna” atmosfera”. Niemniej jednak, w 2010 roku Vince McMahon ogłosił inwestorom podczas telefonicznej konferencji, że WWE zdecydowało o zaprzestaniu realizacji tejże gali. Rozmowa odbyła się w lutym, mimo to gala odbyła się jak co roku. Według Vince’a Survivor Series stanowiło przestarzały koncept, który najlepsze dni miał za sobą. Już dawno WWE odeszło od tradycyjnej idei, według której każda walka na gali była klasycznym, eliminacyjnym starciem. Szkoda, że taka decyzja została podjęta, omówimy to zresztą w trakcie artykułu, w którym przyjrzymy się 10 absolutnie najgorszym momentom w historii Survivor Series. Co zaskakujące, niektóre z nich są wciąż całkiem świeże. WWE od dawna ma problem z Survivor Series. Udowodnimy to w tym artykule, w którym cofniemy się aż do 1990 roku.

10. WWE daleko od oryginalnego konceptu (1992)
Oryginalny pomysł gali zakładał, że każda walka będzie starciem drużynowym. Potyczki 5 vs 5, 4 vs 4 były standardem, a sama idea zachęcała do potencjalnych, interesujących kombinacji. Co więcej, nowe feudy rodziły się same z siebie. Wystarczyło tylko, że jeden wrestler wyeliminował drugiego i materiał na rywalizację gotowy. Pomysł sprawdzał się świetnie w latach 1987-1990. W roku 1991 WWF po raz pierwszy zaproponowało widzom walkę singlową. Undertaker pokonał Hulka Hogana i zdobył Pas Wagi Ciężkiej WWF. Rok później oficjele posunęli się jeszcze dalej w tym kierunku, co odbiło się niekorzystnie na jakości gali. Survivor Series w 1992 roku zawierało tylko jedną tradycyjną walkę drużynową. The Nasty Boys wraz z The Natural Distasters pokonali Money Inc. oraz The Beverly Brothers, zaraz przed tym, jak Taker pokonał Kamalę w Casket Matchu. Szkoda, że grube ryby z federacji zmieniły świetny format. Survivor Series nie stało się od tego lepsze.

9. „Awesome Truth” wyglądają jak jobberzy (2011)
WWE skoncentrowało Survivor Series 2011 wokół ringowego powrotu The Rocka. Wiosną ówczesnego roku Dwyane odegrał ważną rolę na Wrestlemanii XXVII, a John Cena rzucił mu wyzwanie do walki już następnego wieczora na Raw. Jedyny problem — walka miała odbyć się na ‚Manii XVIII, co oznaczało, że WWE musiało poczekać na nią rok. Żeby zapełnić tę niemałą dziurę, zdecydowano się na połączenie sił The Rocka i Johna w starciu z The Mizem i R’Truthem na Survivor Series. Madison Square Garden oszalało w trakcie powrotu Dwyane’a, mimo to fani nie chcieli widzieć go w drużynie z Ceną. Woleli raczej zobaczyć ich starcie, a walka aż prosiła się, żeby zadośćuczynić pragnieniom fanów. Co gorsza, ‚Truth i Miz wyglądali jak jobberzy. Połączeni w „Awesome Truth” powinni stać się realnym zagrożeniem dla Rocka i Ceny. Sprawy miały się jednak inaczej. Grali małą rolę w wielkim przedstawieniu. Starcie tag-teamowe było walką wieczoru, chociaż wcale nie zasługiwało na to miejsce. 20 minut minęło pod znakiem bardzo ograniczonej ofensywy ze strony heelów, co wydaje się bardzo dziwne.

8. Przeładowane „Deadly Game” (1998)
Na papierze, turniej o wakujący pas Wagi Ciężkiej WWF zaprezentowany podczas Survivor Series 1998 wydawał się świetnym pomysłem. Ochrzczony mianem „Śmiertelnej Gry” turniej dużo lepiej wyglądał w teorii niż w realizacji. Jego główny problem polegał tym, że do karty gali upchano zbyt wiele starć.
Żadna z walk nie otrzymała dość miejsca i czasu. Dobrze, że chociaż eliminacyjny charakter turnieju nawiązywał do tradycji Survivor Series. Po prostu działo się zbyt wiele. Udział brało 14 wrestlerów, w natłoku walk gala wydawała się być skrępowana. Na szczęście, Rock i Mankind zdołali zaserwować walkę wartą main eventu.
Duane Gill (słynny Gillberg) również wziął udział w turnieju, choć jego 30-sekundowe stracie z Mankindem było zbędne. Walki takie jak ta zaszkodziły ogólnej ocenie show, dużo lepiej wyglądałby turniej, gdyby liczba uczestników została obcięta do około ośmiu. Ćwierćfinały, półfinały i finał same w sobie były dobre, jednakże pierwsza runda była kompletnym żartem i nigdy nie powinna się wydarzyć.

the rock survivor series 98

7. Jerry Lawler’s Team Vs. Doink The Clown’s Team (1994)
Survivor Series w roku 1994 nie było udanym show. W walce wieczoru Undertaker pokonał Yokozuną w Casket Matchu. Wcześniej widzom zaserwowano kilka tradycyjnych walk eliminacyjnych oraz przeciągnięte starcie pomiędzy Bretem Hartem i Bobem Backlundem o pas Wagi Ciężkiej. Bez dwóch zdań, najgorszym wydarzeniem wieczoru okazało się starcie, w którym teamy Jerry’ego Lawlera oraz Doinka The Clowna zmierzyły się w eliminacyjnym starciu. W stylu kreskówek z lat 90., WWE otoczyło głównych bohaterów grupami „małych ludzi”. Team Jerry’ego składał się z „Marnego”, „Kiepskiego” i „Delikatnego”. Po przeciwnej stronie ringu Doink w swoim składzie miał „Dinka”, „Pinka” i „Winka”. Było do przewidzenia, że walka będzie fatalna i potrwa o wiele za długo. Trwające ponad 15 minut „komiczne” stracie w dużej mierze jedynie frustrowało fanów. Doink z trudem zmagał się z odgrywaniem face’a, a sam przebieg walki nie ułatwił mu tego zadania. Już po kilku minutach żartów skierowanych w „małych” koncept zaczął się sypać. Lepsze już byłoby solowe stracie Lawlera z Doinkiem.

6. Storyline z „The Alliance” upada (2001)
Patrząc na ogół, angle z „Alliance”, który zdominował rok 2001, był sromotną porażką. W teorii cały storyline nie miał prawa się nie udać, jednakże kombinacja czynników przyczyniła się do jego porażki. Przede wszystkim, niewiele było w WWF gwiazd WCW/ECW, które można byłoby postawić na równi z tymi z federacji McMahonów. Właśnie dlatego postacie takie jak Kurt Angle czy nawet Steve Austin zostali przesunięci do „The Alliance”. Okazało się, że był to błąd. Austin był o wiele bardziej związany z WWF niż z WCW lub ECW. Oczywiście miał za sobą przygody z obiema federacjami, ale w 2001 roku był przede wszystkim „WWF Guy”. Survivor Series 2001 miało być kulminacyjnym punktem konfliktu, który już zaczął się przeciągać. Ekipa WCW/ECW zdążyła już wygrać „The Invasion PPV” w lipcu, jednak nie miało to właściwie żadnych konsekwencji dla WWF. Ciężko było przekonać fanów, że po starciu na Survivor Series coś miałoby się zmienić, wyszło więc na zwykłą powtórkę z rozrywki. W końcu wojna pomiędzy WCW a WWF sprowadziła się do bitwy The Rock vs Steve Austin, czyli starcia dwóch największych gwiazd ery Attitude. Cały storyline kompletnie się posypał i nawet największe nazwiska nie mogły go uratować.

5. Big Show zastępuje Daniela Bryana (2013)
Marsz Daniela Bryana w górę po „szczebelkach” chwały WWE nie odbył się bez zgrzytów. Fani desperacko oczekiwali na moment, w którym Bryan – wrestler, którego ogromnie szanowali, na stałe wpisze się w topowy krajobraz WWE. Po SummerSlam 2013 i zdobyciu pasa Mistrza WWE w starciu z Johnem Ceną wydawało się, że Daniel wreszcie dotarł na szczyt góry. W mgnieniu oka został z niego strącony przez Triple H’a, który zaatakował go i podał na tacy Ortonowi. Używając swojej walizki MiTB, Randy zagarnął tytuł. Dla fanów było to okrutne wydarzenie, chociaż wielki tryumf Bryana na ‚Manii XXX wynagrodził ich cierpienia z nawiązką. Wystarczy tylko przypomnieć, że to właśnie tam, w drodze po odzyskanie Mistrzostwa WWE pokonał najpierw Triple H’a, a następnie Batistę i Ortona. Jednakże wcześnie, w listopadzie na gali Survivor Series został zastąpiony w walce o pas Mistrza WWE przez… Big Showa. Trzeba przyznać, że Bryan i Orton stoczyli kilka pojedynków od czasu SummerSlam. Włączenie do gry Big Showa jako face’a miało pokazać brutalną naturę The Authority, ale nie przemówiło to do fanów. Starcie odbyło się w ramach main eventu. Randy – heel — opuścił je jako mistrz. Big Show był marnym zastępstwem dla Daniela, który mógłby wykręcić znacznie lepszy pojedynek z Ortonem. Nawet jeśli fani widzieli to już wiele razy, powtórka byłaby zdecydowanie lepsza.

Big Show Authority Survivor Series 2013

4. Dziecinada z „The Four Doinks” (1993)
Podczas Survivor Series 1993 WWF postanowiło spróbować czegoś odrobinę innego. Kreatywni zaproponowali dosyć niezwykły scenariusz. Drużyna Bam Bam Bigelowa miała zaplanowane starcie z ekipą prowadzoną przez Doinka The Clowna, jednakże ten ostatni, w wyniku kontuzji odniesionej w trakcie występu cyrkowego nie był w stanie uczestniczyć w starciu. Doprowadziło to do powstania scenariusza, w którym The Bushwackers występowali w przebraniach clownów. Łącząc siły z Men On A Mission, Butch i Luke stanęli naprzeciwko Bigelowa, The Headshrinkers i Bastiona Boogera. W wyniku tego powstała walka, która w zamyśle miała śmieszyć, a okazała się jedną z najgorszych w historii Survivor Series. Heele, jeśli nie byli zajęci ślizganiem się na skórkach od banana lub wcinaniem padliny z indyka, padali ofiarą face’ów, którzy nieustannie starali się zrobić z nich głupków. Nikt z drużyny face’ów nie został wyeliminowany. Starcie nie pomogło ugruntować silnej pozycji Bigelowa, co z pewnością było w planach. Więcej sensu miałoby, gdyby w pojedynkę zmiótł wszystkie imitacje Doinka, co doprowadziłoby go ostatecznie do starcia z nim samym.

3. Podróż Vladimira Kozlova do Main Eventu (2008)
W 2008 roku WWE na siłę próbowało zrobić z Kozlova gwiazdę main eventu. Fani narzekający na push Romana Reignsa powinni spojrzeć na okres, w którym Vladimir często gościł w WWE TV. Najprościej rzecz ujmując, wielkolud po prostu nie miał tego czegoś, fani nie kupowali go jako zabójczego heela. Mimo to, na Survivor Series 2009 przypadła mu w udziale niezwykle ambitna rola. Pierwotne plany zakładały Triple Threat Match, w którym udział miał wziąć również Jeff Hardy. Podczas show Jeff został zaatakowany na backstage’u, był więc niezdolny do walki. Triple Threat został więc szybko zmieniony w starcie singlowe pomiędzy Kozlovem a Triple H’em. Hunter robił wszystko, co mógł, aby poprowadzić drewnianego Vladimira. Mimo to walka była straszna, fani nie dowierzali w to, co widzieli. Niejako wysłany przez Boga, Edge pojawił się w ostatniej chwili, dzięki czemu walka zakończyła się intrygująco. Jednakże przed interwencją, Kozlov i Triple H zawodzili na całej linii. W konsekwencji pomysł zrobienia z Vladimira topowej gwiazdy przepadł, a oficjele WWE zdali sobie sprawę, że porwali się z motyką na słońce.

Znalezione obrazy dla zapytania Vladimir Kozlov vs Triple H

2. Fiasko The Gobbledy Gookera
Przed Survivor Series 1990 WWF dużo czasu poświęciło na podbudowaniu szumu towarzyszącego tajemnicy kryjącej się w wielkim jaju. Wielu sądziło, że będzie to debiut nowej gwiazdy lub może nawet zasadzka zastawiona przez przebiegłego heela na topowego face’a. Nie sprawdziła się żadna z tych opcji. W trakcie show „Mean” Gene Okerlund patrzył ze zgrozą na pękające jajo. Ku zaskoczeniu spikera, ze skorupy wyszedł mężczyzna przebrany za gigantycznego indyka. Ujawniając miano indyka – The Gobbledy Gooker – Okerlund przystąpił do tańca z drobiem w ringu. Wyglądało to, co najmniej dziwnie. Skryty pod tym dziwacznym przebraniem, biedny Hector Guerrero otrzymał zadanie odtwarzania roli Gookera. Fani obdarowali segment przeciągłymi gwizdami, chociaż prowadzący zapewniał widzów w domach, że to wyrazy sympatii. Najwyraźniej wcale tak nie było, a segment do dzisiaj powoduje wybuchy śmiechu u fanów. The Gobbledy Gooker zaliczył jeszcze kilka występów, po czym zniknął.

1. The Montreal Screwjob
Nietrudno dziś patrzeć na wydarzenia Survivior Series 1997 jako na początek postaci Mr. McMahona oraz początek ery Attitude. W dłuższej perspektywie czasu WWF skorzystało na tym, co wydarzyło się tamtej nocy, co do tego nie ma wątpliwości. Jednakże nie zmienia to faktu, że „Montreal Screwjob” powinien być uważany za jeden z najgorszych momentów w historii Survivor Series. Niezależnie od tego, czy Bret Hart stawiał federacji twarde warunki, czy nie, wciąż przykro patrzeć na tak gorzki koniec jego długiej przygody z WWF. Wyraźnie zbity z tropu „Hitman” nie mógł uwierzyć, że Vince McMahon, Shawn Michaels, Earl Hebner i inni spiskowali za jego plecami w celu pozbawienia go pasa WWF Wagi Ciężkiej. Bret zagrał swoją rolę, to trzeba przyznać. W przeciwieństwie do tego, co sam uważał, jego kariera nie ucierpiałaby w znaczącym stopniu, jeśli tytuł przejąłby Michaels. Niemniej jednak McMahon powinien szukać ugody z Hartem, zamiast postępować w tak podstępny, odrażający sposób. „The Montreal Screwjob” nigdy nie zostało zapomniane, lecz noc tego zdarzenia pozostaje jedną z najgorszych w historii WWF. Świat wrestlingu został prawdziwie wstrząśnięty.

Montreal Screwjob Bret Hart Shawn Michaels

Źródło: whatculture.com



  • Konrad Sobieszek

    Największym problemem Survivor Series było to, że należała do gal wielkiej czwórki tylko z nazwy. Często brakowało tam prestiżowych pojedynków jak na SSlam czy WM, a mecze eliminacyjne często nic nie znaczyły, w porównaniu do Rumble. Przez to MITB zaczęła wydawać się ważniejszą galą, zwłaszcza, że MITB stało się jednym z nielicznych działających sposobów na promocję zawodnika. Jednak w tym roku dzięki 3 meczom eliminacyjnym naszpikowanymi gwiazdami z obu brandów oraz bądź co bądź, dzięki Goldberg vs. Lesnar gala znów jest traktowana jako jedno z ważniejszych wrestlingowych świąt i bardzo dobrze, bo uważam, że nie ma lepszej storylinowo walki, niż 5 vs. 5.

    Tak na marginesie dodam, ze SSeries zawsze oznacza dla mnie początek sezonu Wrestlemanii. Niby droga na WM zaczyna się na Rumble, jednak SSeries daje momentum najważniejszym gwiazdom i po tym show zazwyczaj zaczyna się podbudowa do Rumble. Ciekawe kto będzie lśnił najmocniej dzisiaj w nocy, bo może to zdradzać też, co się będzie działo an Rumble. A to ma bezpośredni wpływ na WM.

    • Gaduła

      Coś czytałem że Survivor Series może rozpocząć jakąś wielką historię w WWE, jestem ciekaw jak to się wszystko potoczy

  • Robek95

    Chyba mamy następnego kandydata na tą listę: Walka Lesnar vs Goldberg z Survivor Series 2016